Na co zwrócić uwagę przy zakupie roweru miejskiego?

2

Nie jesteśmy krajem z tak bogatą tradycją rowerową jak Holandia. Nie słychać o planach wprowadzania podgrzewanych tras nad Wisłą, a dosiadający jednośladów cały czas bardzo często działają na polskich kierowców jak płachta na byka. Nie przeszkadza to jednak w rosnącej popularności rowerów i coraz większa liczba rodaków wybiera ten środek lokomocji nie tylko jako weekendową rozrywkę, ale np. jako transport do pracy. Jakie dwa kółka najlepiej sprawdzą się w miejskiej dżungli?

Rower, jaki jest, każdy widzi

Do czego będzie służył wam rower miejski? Bardzo często to wygodny środek transportu do pracy, nie imają się go korki, nie trzeba szukać dla niego miejsca parkingowego, pozwala też utrzymać niezłą kondycję. Rower jest też częstym towarzyszem podczas zakupów, czy po prostu podczas rekreacyjnych wycieczek. 

Niezależnie od przeznaczenia jednośladu, każdy (może z wyjątkiem monocyklu) musi składać się z kilku elementów. Odpowiedni ich dobór będzie determinował to, czy rowerem wygodniej będzie się jeździło po asfaltowych ścieżkach, czy polnych bezdrożach. Przyjrzyjmy się więc bliżej elementom składowym roweru i spróbujmy dobrać je pod kątem roweru miejskiego.

Jaką ramę wybrać? Rodzaj materiału oraz rozmiar

Rodzaj budulca ramy wpływa na ciężar jednośladu, w końcu rama razem z kołami ma największy wpływ na ten aspekt, decyduje też o redukcji drgań. Rama to szkielet roweru zbudowany najczęściej z takich materiałów jak:

  • stal,
  • aluminium,
  • włókno węglowe (karbon),
  • tytan

Wymieniłem je w kolejności od najtańszych do najdroższych. Tytan zalicza się do najlżejszych i najdroższych. W przypadku roweru do codziennych tras po mieście można sobie śmiało odpuścić taki wydatek, również ze względu na bardzo łakomy kąsek dla złodziei, o czym na końcu tego artykułu.

Jeśli cena nie gra roli, wybierzcie ramę karbonową. Jest ona najlżejsza, co mocno odczujecie, jeśli np. mieszkacie w czteropiętrowym budynku bez piwnicy i windy. Rower z lekką ramą zdecydowanie mniej da się we znaki niż znacznie cięższa stalowa konstrukcja. Karbon doskonale radzi sobie również z tłumieniem drgań, co może nie jest aż tak ważne podczas jazdy w mieście, ale na pewno wpłynie na komfort przemierzanych kilometrów.

Bardzo ważny jest też rozmiar ramy. Podawany przez producentów tyczy się zazwyczaj długości ramy pionowej. Żeby nie martwić się za każdym razem, że podczas ześlizgiwania się z siodełka, możecie natrafić na nieprzyjemny opór poprzecznej rurki ramy, warto zmierzyć swój przekrok. Jak to się robi? Stańcie przy ścianie w lekkim rozkroku. Między nogi włóżcie książkę w sztywnej oprawie, grzbietem dociskając ją do ściany, a górną krawędzią do krocza. Ilość centymetrów od górnej krawędzi do podłoża da nam wynik przekroku. Z tą wiedzą łatwiej będzie wybrać rozmiar ramy, zwłaszcza jeśli zakupu dokonacie przez Internet. Producenci rowerów też coraz częściej podają rozmiarówkę ram w odniesieniu do wzrostu, którą znajdzie się w opisie roweru. Nie zwracajcie uwagi na przekrok, jeśli planujecie sprawić sobie tak zwaną damkę z obniżoną ramą poziomą.

Kierownica roweru miejskiego – na co zwrócić uwagę?

Jej rodzaj i położenie decyduje o komforcie jazdy. Do rowerów z przeznaczeniem sportowym stosuje się raczej kierownice proste. Wymuszają one pochyloną, bardziej aerodynamiczną sylwetkę. Jednak w mieście nie bijemy rekordów prędkości, dlatego w rowerach miejskich montuje się zazwyczaj kierownice gięte.

Jeśli będziecie jeździli często np. pokonując jednośladem codziennie trasę do pracy i z powrotem, zadbajcie o to, żeby kierownica miała wiele punktów podparcia. Wasze plecy będą wdzięczne za kierownicę nieco podniesioną i szeroką, co pozwoli na jazdę w pozycji wyprostowanej i zapewni dobre widoki na uroki miasta.

Co z kołami i oponami?

Poza tym, że koła wpływają na ciężar jednośladu, mają też zasadnicze znaczenie w osiągach i wygodzie. Większe koła pozwalają na rozwinięcie większych prędkości i sprawdzą się podczas miejskiego toru przeszkód w postaci krawężników, studzienek kanalizacyjnych, czy dziur w nawierzchni. Mniejsze natomiast sprawiają, że rower jest zwrotniejszy i dynamiczniejszy. Wybór zależy od preferencji jednostkowych. W miejskich jednośladach zazwyczaj dostępne są koła o średnicy 28 i 26 cali. Jednak jeśli zdecydujecie się na nowoczesną wersję składaka, taką jak  np. rowery Kross Flex to będziecie przemierzali ulice i chodniki na kołach 20-calowych.

Sam w swoim rowerze miejskim posiadam koła o rozmiarze 28”. Wcześniej jeździłem rowerem MTB (rower górski “góral”) z kołami 26” i po przesiadce odczułem bardzo dużą różnicę na plus w rowerze miejskim podczas jazdy po płaskim asfalcie. Rower po rozpędzeniu się można powiedzieć że płynie.

Rozglądając się za miejskim rowerem, sugerujemy wybór opon stosunkowo szerokich. A to dlatego, że opony powyżej 30, a nawet 40 milimetrów gwarantują dobrą przyczepność i większą wygodę, dzięki amortyzacji.

Jakie siodełko wybrać?

Odpowiedź jest dosyć prosta. Siodełko powinno być wygodne i niestety nie ma jednego uniwersalnego modelu, który odpowiadałby wszystkim. W miejskich rowerach raczej nie montuje się wąskich i twardych siodełek tzw. desek. Popularne są dosyć szerokie i wypełnione pianką, żelem albo z amortyzacją w postaci sprężyn. Ten element rowerowego wyposażenia można na szczęście wymieniać bez większych trudności. Jeśli pokonujecie dłuższe trasy, dobrym pomysłem będzie otwór w siodełku. Zapewnia on wentylację, co jest ważne zwłaszcza latem, kiedy to chyba najintensywniej eksploatuje się jednoślady. Taki otwór ma np. model Accent Veno, czy Selle XR. Siodełko o takiej budowie zapewnia mniejszy nacisk na okolice szwu krocza, a tam właśnie umiejscowionych jest wiele strategicznych nerwów i naczyń. Taką opcję powinni rozważyć zwłaszcza panowie przemierzający rowerem długie trasy.

Rodzaje hamulców

Najpopularniejszym rodzajem hamulców są hamulce szczękowe typu V-Brake. Ich zaletą jest na pewno prosta regulacja. Powinny bez zarzutu sprawdzić się w codziennym użytkowaniu, jeśli jeździcie rowerem do pracy albo na zakupy. Pamiętajcie jednak, że są one dosyć wrażliwe na pogodę. Podczas deszczu ich efektywność może spaść.

Jeśli zależy wam na niezawodności i przewidywalności, możecie wybrać bardziej skomplikowaną konstrukcję, jaką są hamulce tarczowe. Montuje się je często w rowerach przystosowanych do nieco szybszej, sportowej jazdy. Działają bez zarzutu niezależnie od warunków atmosferycznych, są jednak cięższe i droższe od hamulców V-Brake.

Przerzutki w miejskim rowerze

Duża ilość biegów w rowerze miejskim nie jest tak istotna, jak w rowerach górskich, czy trekkingowych. Wbrew obiegowej opinii ilość przerzutek nie wpływa na prędkość jazdy. Ma na pewno znaczenie, jeżeli chodzi o komfort i dogodniejsze pokonywanie wzniesień. Na szczęście przemierzając trasy ulicami czy ścieżkami rowerowymi, nie trzeba się zmagać ze zbyt stromymi podjazdami, dlatego w zupełności powinny wystarczyć 3 biegi albo przerzutki z 5 biegami.

W rowerach miejskich polecamy tzw. przerzutki planetarne, czyli biegi ukryte w piaście roweru. Jakie są zalety takiego rozwiązania?

  • Cały mechanizm jest ukryty w osłonie, więc nie będziecie się martwić, że dostaną się do niego jakieś zabrudzenia.
  • Łańcuch przy przerzutkach planetarnych pracuje w linii prostej, co wydłuża jego żywotność i minimalizuje ryzyko zerwania.
  • Biegi możecie zmieniać, nawet stojąc na światłach, rower nie musi być w ruchu.
  • Przerzutki w piaście wygodnie się obsługuje, zazwyczaj przy pomocy jednej manetki.

Rowery (nie)miejskie

Do jazdy po asfaltowych ulicach polskich miast z powodzeniem sprawdzą się różne rodzaje jednośladów. Sprawdźcie, jakie rowery (nie z kategorii typowo miejskich) mogą znaleźć się w orbicie naszych zainteresowań.

Holenderka

Dedykowane stricte do zurbanizowanych warunków, jak sama nazwa wskazuje, są rowery miejskie, czyli tzw. holenderki. Skąd to miano? Jednoślady zostały spopularyzowane w Holandii i stamtąd ich sława rozniosła się po kolejnych trasach rowerowych.

Charakterystyczna budowa umożliwia jazdę w wygodnej pozycji wyprostowanej, która zapewnia szerokie pole widzenia. Jeśli posiadają przerzutki, są to zazwyczaj przerzutki planetarne, czyli ukryte w piaście. Niestety tego typu konstrukcje są dosyć ciężkie i nie rozwiniecie na nich imponujących prędkości. Nie jest to w mieście jednak najważniejsza cecha. Holenderka przysłuży się wam na zakupach albo podczas wypadu na miejski piknik. Są bardzo dobrze wyposażone w akcesoria, które sprzyjają takiemu wykorzystaniu, czyli koszyk, bagażnik, wygodne, szerokie siodełko.

Rower trekkingowy

Wspólnie z bliźniaczo podobnym rowerem crossowym, rower trekkingowy nadaje się do przemierzania nie tylko tras turystycznych. Ma dosyć szerokie opony, które zapewniają dobrą przyczepność, a geometria ramy pozwala na jazdę w pozycji zbliżonej do tej z holenderki. Na jazdę miejską można śmiało pozbawić rower trekkingowy wyposażenia potrzebnego do dłuższych eskapad, czyli np. podwójnego bidonu.

Rower elektryczny

Napęd elektryczny znajdziemy w rowerach o zróżnicowanej konstrukcji, również w miejskich. Takie wspomaganie pozwala nieco odciążyć rowerzystę, jednak obarczone jest ograniczeniami. Prawo pozwala na pracę silnika na prąd jedynie do momentu, kiedy nie przekroczycie prędkości 25 km/h. Przy szybszej jeździe będziecie zdani na siłę własnych mięśni. Co więcej, “elektryczny doping” działa jedynie w trakcie pedałowania. Rowery elektryczne ze względu na baterie ważą, więcej od klasycznych rowerów co może być problemem gdy mieszkamy na 4 piętrze i nie mamy windy, a zostawienie tak drogiego roweru na klatce schodowej to moim zdaniem mocne kuszenie złodzieja.

Nowoczesny składak

To coraz popularniejsze rowery w miastach, a to za sprawą np. możliwości złożenia do kompaktowych rozmiarów i bezproblemowego przewiezienia tramwajem albo metrem. Te filigranowe jednoślady po złożeniu bardzo łatwo przechowacie nawet w pokoju w mieszkaniu. Nie powinniście mieć też problemów z ich wniesieniem nawet na czwarte piętro po stromych schodach. Pamiętajcie jednak, że średnica ich kół jest dużo mniejsza od tych montowanych w klasycznych rowerach miejskich. Z tej przyczyny pokonywanie składakiem dłuższych tras, może być nieco męczące.

Na koniec warto też wspomnieć o kryterium, do którego przykłada się niestety zbyt dużą wagę, a jest nim cena. Budżetowy jednoślad, kupiony za kwotę poniżej 1000 zł nie będzie wam służył przez lata, a i komfort jego użytkowania będzie pozostawiał wiele do życzenia. Bardziej opłaca się jednorazowo głębiej sięgnąć do kieszeni, niż robić to wiele razy, stawiając na najtańszy dostępny model.

Dodatki do roweru miejskiego

Kupując markowy rower z kategorii miejskich, poniższe dodatki są bardzo często standardem, ale jeżeli chcemy nasz rower np. MTB lub trekkingowy dostosować do miejskiej dżungli często będziemy musieli dokupić:

  • błotniki –  uchronią nas przed bryzgami wody i błota, co jest wyjątkowo istotne, jeśli rowerem pokonujecie drogę w stroju do pracy,
  • bagażnik albo koszyk – sprawdzi się idealnie do transportowania toreb z zakupami, warto też dokupić dodatkowe gumy, które przytrzymają przewożony towar i mogą utrudnić kradzież złodziejom podczas postoju np. na światłach.
  • osłony na łańcuch – oszczędzą obszarpanych i obsmarowanych smarem nogawek w spodniach,
  • oświetlenie –  czasami standardowe lampy otrzymywane wraz z rowerem na dynamo lub zasilanie z piasty koła są za słabe by doświetlić ciemną drogę, dlatego i tak warto pomyśleć o lampach przód i tył. W przypadku zakupu przedniej lampy zwróćmy uwagę na liczbę lumenów im więcej tym lepiej, a w przypadku tylnej czy ma kilka trybów świecenia – światło stałe/migające.
  • torebka podsiodłowa na dętkę – uratuje was z opresji, kiedy przedziurawicie oponę, bo można tam schować specjalny spray łatający oponę oraz klucze niezbędne do naprawy.

Z tak skompletowanym zestawem akcesoriów, rowerowy styl życia z pewnością wejdzie wam szybko w krew.

Najważniejszy dodatek do roweru – zabezpiecz swój rower!

Niestety straciłem swój rower, więc ten artykuł chcę zakończyć przestrogą – pilnujcie swoich rowerów i nie oszczędzajcie na zabezpieczeniach. Podczas studiów jeździłem na uniwersytet oraz do pracy rowerem marki Kross, na który wydałem całe zarobione wówczas pieniądze roznosząc ulotki w wakacje. W biały dzień przy masie ludzi i masie innych rowerów mój rower został skradziony spod uniwersytetu, a policja po kliku miesiącach umorzyła sprawę.

Po tej smutnej dla mnie historii przy kolejnym rowerze, nie kupiłem już bardzo niestety popularnej linki do zapięcia roweru, a zabezpieczenie typu u-lock, które odpukać w niemalowane drewno do tej pory chroniło mój rower przed kradzieżą. Dodatkowo nowy rower oznakowałem specjalną nalepką w ramach programu “Poznański Bezpieczny Rower”.

2 KOMENTARZE

  1. Sama widze czasami rowery za ponad 1500 zl przypiete na lince za 20 zl :/ wiec punkt o zapieciu ulock bardzo słusznie dodany. Kupno roweru to jedno, a ochrona go przed kradzieżą to musthave zakupu o ktorym sie zapomina.

  2. Tylko pytanie po co komu rower miejski? Lepiej kupić raz a dobrze trekingowy i mieć spokój na każdy praktycznie rodzaj wycieczki. Treking używany za 900 zł będzie lepszy przecież nawet jak napęd by wymagał wymiany co zamknie się w 150 zł dodatkowych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.